czwartek, 14 kwietnia 2011

Sztuka przez duże G

Na fali pisania mini sztuk postanowiłem też coś wypocić.

Oto efekt:


MELANCHOLIA SPADA Z NIEBA

Anioł przepełniony melancholią spadł z nieba w okolice West-End’u w Londynie.

Spotyka go murzyn Rahid.Jest środa. Godzina 12:23.

Anioł

Witaj.

Rahid

Kim jesteś?

Anioł

Nie ważne. Ważne kim ty jesteś. Nazywasz się Rahid Mogambe, prawda?

Rahid

Skąd to wiesz! I kim jesteś?!

Anioł

Jak już powiedziałem to nieistotne.

Rahid

Ok. W takim razie czego chcesz: pieniędzy, jedzenia, drugów?

Anioł

Ja od Ciebie nic nie chce, to ty mnie wzywałeś.

Rahid

Ja?

Anioł

Tak.

Rahid

Nie mam dziś ochoty na takie gierki. Mów kim jesteś, albo...

Anioł

Spokojnie, ok? Jestem tobą, przynajmniej w pewnym sensie. Ale moge być każdym.

Rahid

Mną? Gdybyś był mną nie było by Ci do śmiechu a widzę, że świetnie sie bawisz.

Anioł

To pozory. W głębi duszy jestem bardzo smutny, a to dlatego, że i ty jesteś. Powiedz co Cię dręczy a oboje odejdziemy stąd w lepszym nastroju.

Rahid

Demony.

Anioł

Co?

Rahid

Demony. Wspomnienia, których wolałbym nie mieć, nie pamiętać. Po prostu zapomnieć.

Anioł

Aha. Chcesz o tym porozmawiać?

Rahid

Nie. Mogę już iść? Trochę się spiesze.

Anioł

Tak.


Rahid odchodzi spokojnie, po chwili próbuje biec, jednak nie może.

Rozgląda się.

Dalej jest tam gdzie był na samym początku. W szpitalu psychiatrycznym w Epsom.


Głos z głośników

Rahid Mogambe! Rahid Mogambe, proszony na terapię grupową!.


KONIEC!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz